niedziela, 13 listopada 2022

Zielonogórskie pałace - Pałac w Starym Kisielinie


Okazało się, że w Zielonej Górze, powiększonej w 2015 roku, jest pałac, w którym nigdy nie byłam. Kilka razy przejeżdżałam obok niego i oglądałam go przez płot. Kiedyś mieściło się tam Archiwum Państwowe, a ja niestety nie miałam żadnych archiwalnych spraw. Teraz utworzono w pałacu filię Zielonogórskiego Ośrodka Kultury i piękna rezydencja, co jakiś czas, zaprasza na wernisaże i spotkania. Przez kilka lat istnienia filii trudno było mi się wybrać do Starego Kisielina, który był kiedyś podzielonogórską wioską. Doskonałym pretekstem odwiedzn pałacu okazał się wernisaż wystwy akwareli Agnieszki Kujawy-Brtosik i kolekcji dzwonków, przywiezionych z całego świata przez Mariana Łysakowskiego. Szczególnie akwarele pani Agnieszki zachęciły mnie do małej wycieczki przez miasto. Przyjechałam chwilkę przed rozpoczęciem imprezy i miałam czas, aby pospacerować po niewielkim, ale zadbanym parku. Wypatrzyłam tam piękne drzewa, ogromne i rozłożyste jak wielkie zielone parasole. Na pewno wrócę tu, aby przyjrzeć się im dokładniej. W wielu miejscach, przy alejkach, stały ławeczki. Niezwykłe – bo wykonane podczas pleneru rzeźbiarskiego. Każda z nich  jest dziełem sztuki. Wiele ławeczkowych opowieści czeka tu na mnie. Po krótkim spacerze stanęłam przed drzwiami odnowionego pałacu. Na schodach siedział kot, z tych sprytnych, co swoje wiedzą. Zapewne zna wszystkie zakamarki i tajemnice. W korytarzu zauważyłam  witryny z dzwonkami z różnych zakątków świata. Moją uwagę przykuły kryształowe i szklane, doskonale prezentowały się na jednej z półeczek. W Sali Kominkowej wisiały akwarele Agnieszki Kujawy-Bartosik. Piękne drzewa za oknem i równie piękne - namalowane przez zielonogórską artystkę. Wszystko się zgadzało i tworzyło niezwykłą całość. Wernisaż to dobra okazja, aby posłuchać o tym, jak artysa widzi świat, poznać szczegóły tworzenia. Pani Agnieszka opowiadała o pracy techniką akwareli, jak zaprzyjaźniła się z nią przed wielu laty. 

Wszystkich ciekawych historii pałacu i zapowiedzi nadchodzących imprez odsyłam na stronę ZOK- filiaStary Kisielin.
























czwartek, 3 listopada 2022

Bolesławiec - odłożony na później

Zatęskniłam za zwiedzaniem, odkrywaniem zakamarków i bocznych uliczek. Do urlopowego wyjazdu jeszcze daleko. Czy jest na to antidotum, jakiś plan B?  Tak - szwendanie po swoim mieście, zaglądanie jak ciekawy turysta w różne zakamarki. Ale są też zdjęcia, odłożone na później, w folderach mojego laptopa, które można przeglądać i w wyobraźni wracać w różne piękne miejsca. Właśnie uświadomiłam sobie, że nigdy nie pisałam o tym moim elektronicznym przyjacielu, a przecież bez niego nie byłoby nic: wpisów na blogu, książki. Wspominałam czasem o Nikosiu - dzielnym aparacie fotograficznym, o Nokii – telefonie, towarzyszu moich rowerowych wycieczek, o jego następcy – Kosmicie czyli smartfonie. Staruszek – niezawodny dwunastoletni laptop HP nigdy nie był przedstawiony moim Czytelnikom. Z racji  swojego wieku, pasuje do modnego trendu-  slow. Zbiera myśli powoli, przeżuwa coś, zastanawia się co najpierw zrobić, a ja czekam. Ale nie zawiesza się, nie gubi tekstu i nie chowa zdjęć. Miałam kupić nowy "szybszy", tylko po co? Przecież nigdzie nie spieszę się. Zerknęłam przed chwilą do jednego z folderów, aby obejrzeć zdjęcia zostawione na później.
Jakiś czas temu pisałam na blogu  o pięknym moście w Bolesławcu, ale nie pokazałam samego miasta. Zawsze było po drodze. Gdy jeździłam autobusem albo samochodem do Jeleniej Góry, widziałam przez okna wieże ratusza, kościoła, budynki z piaskowca poszarzałe od kurzu miasta. I wreszcie któregoś dnia miałam okazję, aby to wszystko zobaczyć. Wędrowałam niespiesznie po mieście, które wciągało mnie w swoje uliczki i zakamarki, pokazując to co najpiękniejsze. Miało być bez planu, ale ja chyba nie umiem nie układać w swojej głowie trasy i jakiegoś zarysu wędrówki. Szybko wiec sprawdzałam w internecie gdzie są mury obronne, zabytkowy budynek szkoły pijarów, do której chodzła moja koleżanka ze studiów i inne atrakcje. W wielu miejscach została wyeksponowana ceramika kojarzona właśnie z tym miastem. Donice, ogromne dzbanki i filiżanki, których charakterystyczne wzornictwo stało się rozpoznawalne nawet poza granicami Polski, zdobią skwery, rynek. Portale drzwi wejściowych i przepiękne detale przykuwają oczy i warto wędować powoli, a czasem przystanąć na chwilę, aby się im dokładniej przyjrzeć. Polecam takie modne slow, które promuje mój laptop. Zobaczcie sami jaki uroczy jest Bolesławiec.