niedziela, 11 października 2026

Kryštofovo Údolí – piękne domy, niewielki mostek i ogromny wiadukt kolejowy


Niedaleko Liberca jest niewielka wioska. Niby zwyczajna ulicówka, ale już przy  pierwszym spotkaniu zrozumiałam, że to raj dla miłośników domów przysłupowych. Lubiłam je podziwiać, jeżdżąc przed laty rowerem po Ziemi Frydlanckiej. Minęło ponad dziesięć lat, a widok starej zabudowy robi na mnie takie samo wrażenie. Patrzę na domy i wiem, że mają w sobie coś niepowtarzalnego, wzruszającego. Doskonale komponują się z otaczającym je krajobrazem i przyrodą. Piękne 
domy to nie jedyna atrakcja w tej okolicy. W sąsiedniej Novinie można podziwiać ogromny kolejowy wiadukt. Zbudowany został w latach 1898 -1900, ma 230 metrów długości i 29 metrów wysokości. Przyglądałam się z uwagą kamiennemu kolosowi robił niesamowite wrażenie i ładnie wyglądał na tle zielonych pagórków. Dla kontrastu, w środku Kryštofovo Údolí znalazłam niewielki mostek, ozdobiony figurą św. Jana Nepomucena.
Chociaż przyjechałam do tej wioski tylko na chwilę, na długo zapamiętam harmonię, którą tu poczułam.

  






















 


niedziela, 13 września 2026

Jak lipa zamieszkała na akacji

Przy murze tynieckiego opactwa rośnie aleja drzew. Są tam stare, pomnikowe lipy, zniszczone przez wichury, a nieco niżej dużo młodsze akacje. Niby zwyczajne przydrożne drzewa. Przyglądałam się im zauważyłam jakieś inne liście. Zagadka nie była trudna. To młode gałązki lipy, wyrosły w rozgałęzieniu potężnych konarów akacji. W wyobraźni widziałam maleńkie nasionka ze skrzydełkiem, jakby z paralotnią, niesione wiatrem. Miały wylądować na ziemi, a niespodziewanie znalazły się na innym drzewie.  Czy akacja była taka gościnna, czy lipa po prostu wprosiła się do niej? Rosną razem już od jakiegoś czasu, a ja przyjeżdżając do Tyńca obserwuję ten niezwykły duecik.







środa, 12 sierpnia 2026

Muzyczna ławeczka - Ogród Botaniczny UMCS w Lublinie

Stała wśród górskich roślin w ogrodzie botanicznym w Lublinie. Oświetlały ją promienie słońca, a przepływający obok strumień szemrał swoją melodię spływając po kamieniach. Taki był pierwszy koncert, który usłyszałam tego dnia. Ucieszona kolejną ławeczką do mojej kolekcji zwiedzałam zakamarki przepięknego ogrodu. Właściwie to tylko zaglądałam w różne miejsca wybierając najciekawsze rośliny. Aby odpocząć od bezlitosnego upału weszłam do Dworku Kościuszków. Piękny drewniany budynek był kiedyś własnością stryja Tadeusza Kościuszki. Jedna z sal zwabiła mnie dźwiękami fortepianu. Z wielkim przejęciem wysłuchałam mini recitalu Pani Uli, która zechciała podzielić się swoim Chopinem ze mną i kilkoma osobami, które tak jak ja usiadły zasłuchane. Wśród startych mebli, ozdobionych bukietami kwiatów, muzyka brzmiała niesamowicie. Fragmenty niektórych utworów pamiętałam z dzieciństwa. Moja mama często odtwarzała Chopina z winylowych płyt.
Kolejny piękny koncert zaplanowałam już wcześniej. Późnym popołudniem pojechałam do jednej z lublińskich parafii na XXX Międzynarodowy Festiwal Organowy. Tego dnia wspaniały dźwięk organów przeplatał się z brzieniem saksofonu. Była to trzecia i jak się okazało wcale nie ostatnia muzyczna uczta. Czekałam na autobus w centrum miasta, gdy w pobliżu rozlega się głośna muzyka, a fontanna podświetlona kolorami „zaczęła tańczyć” kropelkami wody.
To był niezwykły dzień wypełniony muzyką. Od dźwięku natury, poprzez brzmienie instrumentów do melodii stworzonej przy pomocy współczesnej technologii.

Nic nie dzieje się przypadkiem dlatego warto wędrować niespiesznie i wsłuchiwać się. 
Pod tekstem można odtworzyć 30 sekundowe nagranie płynącego obok ławeczki strumyka.













czwartek, 7 maja 2026

Wiosna w Parku Książęcym w Zatoniu

 


Przyjechałam odwiedzić moje ulubione miejsca i pospacerować, słuchając śpiewu ptaków. Park, jak co roku o tej porze, wita zapachem czosnku niedźwiedziego. Znajome alejki, wyglądają inaczej niż podczas ostatniej wizyty. Teraz wszystko zieleni się i rozkwita. Wiosna ożywiła to, co było zamrożone przez zimę. Z większą uważnością przyglądam się porom roku, zapamiętuję te chwile i przedstawiam je na blogu. Może chciałabym je zatrzymać?
Wędrując, w różne zakamarki parku, fotografowałam małe, niepozorne kwiatki. Są tu chyba od zawsze. 
Przyznam, że ich widok cieszył mnie bardziej niż zaplanowane i zadbane klomby. Niedługo zakwitną konwalie i stworzą piękny pachnący dywan. Może uda mi się przyjechać w piękny majowy dzień aby poczuć ich zapach. Lubię tu wracać i spacerować, przyglądając się jak wszystko się zmienia, jak rosną liście na moich ulubionych drzewach. Do tych, które już opisałam na blogu, dołączyły inne. Czekają na swoją historię. W tym roku podczas kilku wizyt  udało mi się zobaczyć jak zmieniają się kolory w parku, od zimowej bieli, przez szarość przedwiośnia do pięknej wiosennej zieleni.