piątek, 6 października 2017

Cienie, półcienie, mrok i róże


Pokój oświetlony światłem świec wypełnia się barwą sepii. Cienie, półcienie, mrok i róże. Można sfotografować miejsce, można też zatrzymać chwilę, na zawsze. Czy można sfotografować nastrój?











niedziela, 1 października 2017

Izerskie rzeki


Kiedyś nie obchodziłam urodzin i z pewnym niepokojem odhaczałam kolejne lata. Teraz jest to moje ulubione święto, dzień szczególny, pełen refleksji.  W te urodziny przeniosłam się na chwilkę na moje blogowe ławeczki. Siadałam na wszystkich po kolei. I znowu zastanawiałam się nad przemijaniem i akceptacją naturalnego upływu czasu. Ławeczki były wygodne i okazało się, że ten szczególny dzień był bogatszy od innych. Bogatszy w marzenia, było ich dużo więcej niż zwykle! Przypomniały mi się zapomniane lub odłożone do szuflady pomysły i pojawiła się myśl, że może właśnie przyszedł na nie czas. Ale co było w tych moich urodzinach najpiękniejsze? Życzenia! - dobre słowa, które płynęły do mnie od różnych osób i z różnych zakątków. Pięknie wkomponowały się one w te moje marzenia i plany. Dodały siły i wiary, że można!  
Dziękuję za te wszystkie ciepłe słowa i pamięć. Dziękuję też za to, że zaglądacie do Mojej przestrzeni i wędrujecie ze mną po różnych jej zakamarkach.

W podziękowaniu za to wszystko chciałabym Was zabrać w miejsca, które uwielbiam.  Zapraszam na chwilę nad izerskie rzeki. Nie potrafię wybrać tej najpiękniejszej więc zobaczycie na zdjęciach kilka ulubionych: Izerę i Jizerkę, Kamienną i Rychlika. Są one wartkie i groźne, innym razem spokojne, wręcz leniwe. Dobrze przystanąć na moment na brzegu jednej z nich i wysłuchać niezwykłego koncertu – szumu płynącej wody. Można pozwolić myślom płynąć, gdzieś w dal i rozmarzyć się. Może uda się polubić czas, który płynie właśnie jak rzeka. Jedne piękne chwile mijają, ale zaraz po nich przychodzą nowe.














sobota, 23 września 2017

Przedjesienny Park Piastowski w Zielonej Górze


Jest przedwiośnie, ale nie ma przedjesienni. Zawsze wymyślałam nowe słowa, jednak na blogu nie ma ich za dużo. Niech więc przedjesień zagości w Mojej przestrzeni.
Wybrałam się dziś na zakupy, na szczęście okrężną drogą, przez Park Piastowski. Słońce zachęcało do spaceru. Chciałam zobaczyć czy na drzewach pojawiają się już pierwsze żółte liście i posłuchać, czy sójki skrzeczą coś o nadchodzącej jesieni. Skrzeczały i to głośno, strasząc rudokitkę. Dawno nie byłam w tym parku, ale nie od razu pobiegłam odwiedzić swoje znajome drzewa. Przyjrzałam się najpierw pagórkowi na początku parku. Przed wojną nosił on nazwę Wzgórza Augusta. Stała tam restauracja, całkiem spora. Stare drzewa w parku pewnie pamiętają wszystkie historie związane z tym miejscem. Szkoda, że nie potrafią opowiadać. Z wielką radością powitałam nowe drzewa parkowe - młodziutkie tulipanowce, niech im się dobrze rośnie w sąsiedztwie sędziwych okazów. 

Naprzeciw tego niewielkiego wzgórza był mniejszy pagórek. Weszłam tam po niewielkich schodkach. Strzegły go dwa piękne dęby, jak prawdziwi strażnicy. 

Snułam się parkowymi alejkami. Zerknęłam na potężny buk, chyba już się pozbierał po odłamaniu jednej z gałęzi kilka lat temu. Powoli zbliżałam się do drzewa, które już kiedyś uznałam za najpiękniejsze drzewo w Zielonej Górze. Podobają mi się ogromne drzewa pomnikowe, wielkie buki, czy dęby. Jednak zupełnie zauroczył mnie niewielki grab rosnący w środkowej części lasu. Gościł on już kiedyś w mojej przestrzeni podobnie jak inne drzewa z tego pięknego parku, ale lubię wracać w te same miejsca. Zawsze znajdzie się coś nowego, intrygującego. I pewnie niedługo tu wrócę w poszukiwaniu złotych barw jesieni. 

Najpiękniejsze drzewo gościło już u mnie na blogu w wiosennej scenerii: Przez las do najpiękniejszego drzewa