sobota, 1 maja 2021

Aleja Juliusza Słowackiego w Zielonej Górze - widok na miasto za firanką z drzew

 

Wyszłam na niedługi spacer z Nikosiem i nie spodziewałam się, że zawędruję tak daleko. Zaszalałam, dotarłam na Wzgórze Löbtenz w dawnym Grünbergu. Biorąc pod uwagę odległość, nie był to długi spacer, ale za to przeniosłam się w czasie o dobre 100 lat. Aleja Słowackiego, którą szłam była wtedy promenadą spacerową. Dawni zielonogórzanie przychodzili tu i podziwiali piękne widoki. Z jednej strony patrzyli na panoramę miasta. Przystawałam więc co kawałek i wyobrażałam sobie jaki widok był tu kiedyś. Próbowałam odgadnąć, które budynki już stały. Robiłam zdjęcia, wypatrując przestrzeni pomiędzy blokami. Lubię drzewa, ale teraz trochę mi przeszkadzały. Cieszyłam się, że liście są jeszcze malutkie. Za chwilę, gdy urosną i tego widoku już nie będzie. Miałam też nadzieję, że Nikoś złapie ostrość, bo ostatnio różnie z tym było u niego. No cóż, elektronika też się starzeje. Od południa, czyli z drugiej strony tej dawnej promenady, sto lat temu, roztaczał się wspaniały widok w kierunku Nowej Soli i Kożuchowa. Teraz, aby chociaż coś zobaczyć, trzeba zejść na Osiedle Słowackiego, zbudowane w miejscu, gdzie dawniej były winnice. Na Wzgórzu Löbtenz stało tylko kilka domów, wśród nich charakterystyczna willa Försterów zbudowana w 1864 roku. Dom postawiono w niezwykłym miejcu. Miał charakterystyczną wieżyczkę z widokiem na miasto i na południe, hen daleko. I na pewno, przez kilka dni w roku, gdy powietrze było bardzo przejrzyste, można było zobaczyć góry.  Trochę zmieniony, zachował się do dzisiaj. Pamiątką po winnicach jest natomiast piwniczka, która mieści się przy ulicy Wodnej. Te wszystkie wiadomości znalazłam w artykułach Tomasza Czyżniewskiego publikowanych w Łączniku Zielonogórskim. Muszę przyznać, że Nikoś nawet nieźle sobie poradził i na zdjęciach widać miasto za firanką z drzew. 
















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza