sobota, 3 sierpnia 2019

Bukowiec-Krogulec-Karpniki - droga która prowadzi do celu, ale sama też jest celem



Przyszedł czas na nowe miejsca na blogu. Czy nowe? Dla mnie nie całkiem, bo to sentymentalny powrót w Rudawy Janowicke, w które jeździłam wiele lat temu, ale o nich jeszcze nie pisałam. W mojej książce wspominałam o wycieczkach sprzed lat, których przewodnikiem była Jola. Spotkałyśmy się ponownie i wyruszyłyśmy na wspólną wędrówkę. Jola powiedziała, że pójdziemy do Karpnik niebieskim szlakiem, przez Krogulec. Krogulec? Nie pamiętałam go i szybciutko sprawdzałam na mapie co to za góra. Ale się zdziwiłam, Krogulec to była wioska leżąca pomiędzy Bukowcem a Karpnikami.
Wystartowałyśmy  z Bukowca, ale wcześniej  znalazłyśmy chwilkę na pokrzepiającą kawę w ładnie zaaranżowanej kawiarence „Ornamental Farm”. Potem przespacerowałyśmy się po pięknym parku. Niesamowite jak wszystko zmieniło się tam od czasu… No właśnie, kiedy byłam w Bukowcu? Dokładnie dziesięć lat temu. Park uporządkowano, a wielką zniszczoną stodołę zamieniono w Artystyczną Stodołę. Odbywają się tam koncerty i wiele innych imprez.
Gdy wreszcie ruszyłyśmy do Karpnik, wiedziałam, że na pewno wrócę do Bukowca, może jeszcze podczas tegorocznego urlopu. Krogulec nie był daleko. Szłyśmy niespiesznie. Próbowałam przywołać wspomnienia, ale były bardzo oporne. Droga prowadziła nas do celu, sama też była celem, bo obie z koleżanką uwielbiamy wędrowanie.Tym razem zrobiłam bardzo mało zdjęć. Może ktoś z Was, moich Czytelników wybierze się na ten niedługi spacer pomiędzy wioskami i  zobaczy jak piękne są zwyczajne pola i łąki ozdobione wzniesieniami Rudaw Janowickich. To niezwykły świat z dala od popularnych szlaków turystycznych. Pamiętałam tylko Karpniki, wychodziło się z lasu i ukazywał się widok na zamek. Dziesięć lat temu był zaniedbany, teraz jest odrestaurowany i zaprasza gości do hotelu i restauracji. Przybyło kolejne piękne miejsce na mapie tych okolic. Nie można przechodzić, koło zamku i nie wstąpić na kawę! Rozgościłyśmy się więc na dziedzińcu, delektowałyśmy kawą i niezwykłą atmosferą.   

















To nie jest szklana kula do przepowiadania przyszłości



To nie jest szklana kula do przepowiadania przyszłości. To przycisk do papieru zrobiony z kryształowego szkła przez Mirosława Turka. W pracowni tego artysty, w Szklarskiej Porębie, powstają niezwykłe dzieła. Wśród nich są prawdziwe cudeńka - przyciski wykonane techniką filigranu i millefiori. Można je zobaczyć i kupić w Sudeckim Centrum Kultury i Sztuki. Przy nich ten mój wydaje się bardzo skromny, ale pozory mylą. Można w nim dostrzec ciekawą przestrzeń, wystarczy uruchomić wyobraźnię. Są w nim krople deszczu, ukryte barwy, które ukazują się w promieniach słońca. Jest grzybek, meduza, a może to dwie sfery, jak dwa wewnętrzne światy. Ten przycisk jest niezwykły, może w bańkach powietrza schowały się wspomnienia górskich wycieczek, krajobrazy i marzenia. Marzenia, które grzecznie czekają na spełnienie. Patrzę, obracam i zaglądam do środka, biegnę gdzieś w dal za tymi bańkami powietrza zamkniętymi na zawsze w krysztale. Przycisk o każdej porze dnia wygląda inaczej.  Wszystko co jest w jego pobliżu odbija się w nim i jest trochę inne zniekształcone. Mam go od niedawna i myślę, że czeka mnie jeszcze dużo wrażeń. Często biorę do ręki i oglądam to szklane cudeńko tak, jakbym chciała zobaczyć w jednej z baniek powietrza moje ukochane Góry Izerskie i Karkonosze, usłyszeć szum potoków, poczuć górski wiatr. I chociaż przycisk jest dziełem współczesnym, mam wrażenie, że w moim domu zagościła historia okolic Szklarskiej Poręby, jakiś duch z nieistniejącej Huty "Józefina".












środa, 24 lipca 2019

Jak siostry




Znalazłam zdjęcie piętnastolatki. Jej twarz wydawała mi się bardzo znajoma i ten uśmiech! Tak, to ja - sprzed około 35 lat. Myślę, że gdzieś we mnie, przez cały czas, jest ta dziewczyna. Czasem buja w obłokach i z wielkim trudem wraca na ziemię. Inaczej patrzy na świat, ufa wszystkim, wierzy we wszystko, a to co złe próbuje jakoś usprawiedliwić. Kiedyś myślałam, że zupełnie nie pasuje do „naszych” czasów jest za delikatna, zbyt wrażliwa. Jednak widzę, że świetnie daje sobie radę. Czasem pozwala rządzić pani Marii - specjalistce od rozwiązywania trudnych spraw, planowania i porządkowania, ale co za dużo to nie zdrowo. We wszystkim potrzebna jest równowaga. Myślę, że najlepiej jak obie "dziewczynki" zgodnie patrzą na świat i jakoś dogadują się ze sobą.   
Ten sam uśmiech, błysk w oku, tylko lat trochę więcej. Wszystko to doskonale uchwyciła swoim obiektywem fotograf Ania Olszewska. Zdjęcie piętnastolatki zostało wykonane w zakładzie fotograficznym w Nowym Tomyślu. 






piątek, 19 lipca 2019

Odra - piękna dama w niezwykłej stylizacji



"Tylko nie płyń tą rzeką" - śpiewa Adam Nowak. A ja dodam: nie daj porwać się nurtowi. Zostań na brzegu, gdzie masz solidny grunt pod nogami. Możesz tam stać i podziwiać rzekę z pozoru spokojną i leniwą.
Niedawno przeżyłam niezwykłe spotkanie z Odrą. Patrzyłam na nią wieczorem, w Cigacicach. Była otulona białym szalem mgieł. W tym szalu chowały się nadbrzeżne krzewy i drzewa. Widziałam jak rzeka podkradała niebu różne barwy. Obsypała się lekkim różowym pudrem zachodzącego słońca. W innym miejscu podkradła kilka odcieni niebieskiego. Płynęła powoli, prawie niezauważalnie, jakby od niechcenia. Wyglądała wspaniale w tej stylizacji zaprojektowanej przez najlepszą stylistkę - naturę. Zachwyciła mnie ta dama. Pora  naszego spotkania była niezwykła, gdzieś słyszałam że jest nazywane zmierzchaniem. To wtedy dzień się kończy, a noc rozpoczyna i wszystko staje się niebieskie, później granatowe, a po chwili chowa się w mroku. Po tej krótkiej wizycie nad Odrą  pozostały  piękne zdjęcia i pewien niedosyt. Patrzę teraz na nie podziwiam i myślę że rzeka byłaby doskonałą modelką moich obrazków.