Przy murze tynieckiego opactwa rośnie aleja drzew. Są tam stare, pomnikowe lipy, zniszczone przez wichury, a nieco niżej dużo młodsze akacje. Niby zwyczajne przydrożne drzewa. Przyglądałam się im zauważyłam jakieś inne liście. Zagadka nie była trudna. To młode gałązki lipy, wyrosły w rozgałęzieniu potężnych konarów akacji. W wyobraźni widziałam maleńkie nasionka ze skrzydełkiem, jakby z paralotnią, niesione wiatrem. Miały wylądować na ziemi, a niespodziewanie znalazły się na innym drzewie. Czy akacja była taka gościnna, czy lipa po prostu wprosiła się do niej? Rosną razem już od jakiegoś czasu, a ja przyjeżdżając do Tyńca obserwuję ten niezwykły duecik.






