sobota, 17 lutego 2018

Drzewa w parku w Świnoujściu



Jesień to piękna pora na podróżowanie. Wybrałyśmy się więc razem z Olą na kilka dni do Świnoujścia.  Opisałam już na blogu Karsibór, w którym mieszkałyśmy, niezwykłe drzewa na wzgórzu "Piekarzyna" i piękna aleję dębów. Teraz wreszcie nadrabiam zaległości i przygotowałam coś o samym Świnoujściu. Zeszłyśmy z Olą z promu i pierwsze kroki skierowałyśmy do parku. Kryły się w nim ciekawe obiekty fortyfikacyjne, ale dla mnie najważniejsze były drzewa! Wspaniałe i dostojne rosły wszędzie. Snułyśmy się alejkami w stronę fortów i morza. Trudny ze mnie towarzysz wędrówek, bo jak coś wypatrzę ciekawego to utknę przy tym i fotografuję zawzięcie. Przystawałam więc co chwilę oglądając różne piękności: buki i kilka wiązów. Oba gatunki należą do moich ulubionych. Z trudem odrywałam się od nich i wędrowałam dalej, jednak nie doszłam zbyt daleko, ponieważ zauważyłam jeden niezwykły okaz. Miał powykręcane gałęzie, a koronę zupełnie inną niż u innych buków. Nie była strzelista i nie wznosiła się do nieba, na pewnej wysokości rozgałęziała się na boki, przez co całe drzewo było dużo niższe. Zeszłam ze ścieżki i niespodziewanie znalazłam się w kręgu podobnych, przedziwnych drzew. Rosły tam brzozy, buki i jawory. Patrzyłam i miałam wrażenie, że wszystkie tańczą, a może machają gałęziami tak jak ludzie gestykulujący podczas emocjonującej rozmowy. Ciekawe o czym debatowały? Może rozmawiały z wiatrem albo przekomarzały się z ptakami, które przysiadały na konarach. Gdy przyglądam się drzewom, wydaje mi się, że coś mówią i żałuję, że nie rozumiem ich języka. 
















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza