czwartek, 8 lutego 2018

Przyprószony las


Kilka dni temu spadł śnieg. Nie zaskoczył drogowców w mojej okolicy i nie utrudniał jazdy kierowcom. Spadło go tak tylko trochę. Delikatna biel zachęciła mnie do spaceru. Przyprószony las wyglądał przepięknie, więc wydłużyłam trasę i odwiedziłam kilka moich ulubionych miejsc. Zajrzałam nad staw na Pustelniku, dawno tam nie byłam. Drzewa przeglądały się w wodzie. Gdy się odwróciłam, robiły głupie miny do lustra wody, a może to lekki wiatr falował ich odbiciem. Chwilę wędrowałam wzdłuż Pustelnika, a później weszłam do Zacisznej Doliny. Małe drzewka rosnące na pagórkach miały delikatne czapeczki ze śniegu. Stały równiutko w rzędach, jak widownia w niedalekim amfiteatrze i patrzyły na to, co dzieje się w Dolinie. Młody dąb wystroił się w biały kożuszek. Kiedy wychodziłam z Zacisznej Doliny nad moją głową przeleciał kruk ogłaszając coś bardzo głośno, więc wszyscy już wiedzą - ale co? Myślę, że zapowiadał jakiś ciekawy występ przed tą iglastą publicznością posadzoną na pagórkach. Nie mam na co czekać, na pewno nie rozpocznie się gdy będę w dolinie, ruszyłam  więc dalej. Otoczenie tak mnie oczarowało, że skręciłam z głównej drogi i zachciało mi się włazić na niewielką górkę aby odwiedzić Seledynowe Drzewo. Śnieg je trochę poprószył i schował jego barwny pień. Dzisiaj cały las wydawał mi się czarno-biały, ale to było tylko takie pierwsze wrażenie. Świat nie jest dwubarwny, ma dużo więcej odcieni. Czasem trzeba się tylko dokładniej przyjrzeć. Czerń i biel mieszała się z szarością, stonowaną zielenią mchów oraz delikatnym brązem kory i liści.  


























Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza