środa, 17 października 2018

Izera w Železným Brodzie



W jednym z wcześniejszych wpisów na blogu wspominałam o Muzeum szklanych szopek bożonarodzeniowych w Železným Brodzie. Pora nadrobić zaległości i napisać trochę więcej o tym niezwykłym czeskim miasteczku. Do Železnego Brodu przyjechałyśmy z Olą pociągiem w piękny letni dzień. Ruszyłyśmy w stronę centrum miasta i pierwsze, co mnie oczarowało to rzeka - moja ulubienica Izera. Płynęła leniwie w swoim szeroki korycie, zupełnie inna niż w górach. Na pewno porwała jakieś drobinki z Gór Izerskich, a gdybym dobrze wsłuchała się,  myślę, że dotarłby do mnie, szum wiatru z Dwóch Łąk, niesiony nurtem rzeki. I właśnie w tym momencie mogłabym zakończyć zwiedzanie miasta, mogłabym rozgościć się na jakiejś ławeczce i wpatrywać się w moją ulubiona Izerę. Popadłam z ogromny zachwyt i oszołomienie, Zrobiłam trochę zdjęć, ale koleżanka jakoś wyrwała mnie od z tego zauroczenia i poszłyśmy oglądać zabytki. Jednak to właśnie moja ulubienica Izera i budowla, nazywana po czesku stavidlo, będą bohaterami tego wpisu. Pozostałe atrakcje niewielkiego miasteczka muszą trochę poczekać. Nowe budynki i  piękne zabytki stały niedaleko rzeki, wtulone w okoliczne wzgórza, były tłem dla płynącej dostojnie Izery. Spoglądałam na nie z mostu. Pięknie to wyglądało. Tuż za mostem było wspomniane stavidło -  jaz. Zaciekawił mnie ogromnie, bo w końcu to całkiem spore żelastwo. Nie znalazłam żadnej informacji o tym kiedy powstał. Spacerowałam chwilę wzdłuż rzeki i podziwiałam to cudo. Intrygowały mnie łańcuchy podtrzymujące przegrody i pozostałe elementy starej metalowej konstrukcji. Patrzyłam jak to wszystko jest połączone. A gdyby tak maszyna ruszyła? Gdyby coś poruszyło ten przedziwny mechanizm i zagrodziło na chwilę rzekę? Przypomniało mi się kilka zdań z mojej książki. Pisałam o Izerze w okolicy Kořenova i wspomniałam, że "ludzie ujarzmili ją i zatrudnili do produkcji prądu". Czy można rzekę ujarzmić? Gdy przeglądałam w internecie informacje dotyczące jazu, znalazłam przejmujące zdjęcia powodzi i powodzi lodowej sprzed kilku lat. Pokazywały one jak wzburzony żywioł rzeki bezlitośnie obchodzi się  z tym, co ludzie zbudowali. Dobrze, że moje wspomnienia z nad rzeki nie były niczym zakłócone i mogę opisywać łagodne obliczę Izery. Oglądałam stavidlo Železným Brodzie i zastanawiałam się nad jego działaniem, a spływająca z niego woda tworzyła coś przypominającego wodospad. Patrzę teraz na zdjęcia i słyszę szum Izery. Nawet we wspomnieniach jest on hipnotyzujący.
























czwartek, 11 października 2018

Spacer nad Izerę przy granicznym mostku



Jest to jedna z obowiązkowych wycieczek podczas każdego urlopu w Górach Izerskich. Idę nad mostek, bo muszę zobaczyć, jaka jest moja ulubienica. Czy płynie spokojnie i leniwie, czy coś ją wzburzyło i z wielką energią przepływa pomiędzy kamieniami?  Przyglądam się też Jizerce, która wpływa do Izery przy granicznym mostku. Ten mostek jest dla mnie miejscem magicznym, łączy Dwie łąki, opisane w mojej książce. I tak po prostu umożliwia wszystkim turystom wędrowanie, bez żadnych ograniczeń, po polskiej i czeskiej części Gór Izerskich.
Dziesiątki razy szłam albo jechałam rowerem do tego pięknego miejsca. Co mogę napisać o drodze, którą przemierzałam tyle razy? Jak to u mnie zwykle bywa zachęcam, aby wracać w na te same szlaki, chociaż zna się prawie każdy kamień. Warto przyglądać się detalom i różnym drobiazgom. Za każdym razem można odkryć coś nowego. Zauważyliście, że od kilku lat św. Jan Nepomucen ma sakiewkę z huby? Czy oglądaliście piecyk w korytarzu Stacji Turystycznej Orle? To żelastwo wielkiej urody. Podziwialiście może korzenie po drodze do Granicznika? Układają się w niezwykłe kompozycje. Przystanęliście przy jednej z kładek? Jej belki tworzą ciekawe wzory. Jeżeli  przegapiliście te i wiele innych „atrakcji”  to jest po co wracać w Góry Izerskie i nie tylko. Bo taka jest właśnie przestrzeń, ta "moja" i każdego z Was. Pozwala  powoli i stopniowo odkrywać się.   























wtorek, 9 października 2018

Równowaga



Często szukamy równowagi. Myślę, że moja wygląda właśnie tak jak te dwa serca. Postawione obok siebie zadziwiają właśnie przedziwną równowagą. Dwa odmienne światy, dwie skrajności, dwa przeciwległe bieguny, ale razem są przepiękne. 

Serce z kamienia - serce ze szkła
Ciężkie - lekkie
Twarde - delikatne
Trudne do zniszczenia/wytrzymałe -kruche
Chropowate - gładkie
Kanciaste - owalne
Szare - przezroczyste

Kamienie uwielbiam od zawsze, a szkło od dawna fascynuje mnie. Zupełnie różne materiały, jeden stworzony przez naturę, a drugi ludzką ręką. Wbrew pozorom mają ze sobą dużo wspólnego.
Dwa serca, zupełnie inne, tworzą stabilny układ przeciwstawnych sił, wartości, cech tak jak w definicji równowagi w Słowniku Języka Polskiego