środa, 21 czerwca 2017

Park Branitz - spotkanie z drzewami


Mam wyrzuty sumienia, że poświęciłam im za mało czasu. Nie przyjrzałam się im zbyt uważnie. Nie zapatrzyłam się w pięknie splątane gałęzie. Nie wsłuchałam się jak rosną młode liście. Tak tylko rzuciłam okiem i złapałam ich zarys obiektywem Nikosia. Oj nieładnie. Pocieszam się tym, że będę miała doskonały pretekst, aby wrócić do Parku Branitz i skupić się przede wszystkim na pięknych drzewach.Od lat stoją niezmiennie w pięknym parku, chociaż świat dookoła nich zmienia się i chyba mocno przyspieszył tempo.  Rosną zgodnie z naturalnym rytmem czterech pór roku. Każdy rok odkłada się kolejną warstwą w ich pniu. Przy wejściu do parku oglądałam ekspozycję pokazującą przekroje pnia różnych gatunków drzew. Nie zdawałam sobie sprawy, że są one tak charakterystyczne.  Każdy człowiek ma inny odcisk palca, każde drzewo inny układ słojów.





























wtorek, 13 czerwca 2017

Ławeczka dla pani Marii



Najwyższy czas posadzić panią Marię na ławeczce. Znalazłam dla niej odpowiednią. Stoi w uroczym miejscu, pod pięknym kasztanem i oczywiście widok z niej jest przecudny - na pałac. Niewielki ten pałac, ale oko cieszy. Niech pani Maria tam sobie odpocznie i posłucha śpiewu ptaków. Może wyłączy logiczne myślenie i analizowanie. Przestanie planować i wyciągać wnioski. Niech chociaż przez chwilę wszystko będzie nieuzasadnione i niezrozumiałe. Może przyjdzie jej do głowy coś niezaplanowanego, szalonego i nierozsądnego! Luzik i beztroska będą mile widziane. Zalecany jest też brak kontroli, bo jej nadmiar odbiera radość tego, co się robi. Z ławeczki jest piękny widok. Cieszy oczy bujna wiosenna zieleń. Puszyste obłoki płyną po niebie. Wraz z nimi niech sobie płyną wszystkie "ważne" sprawy. A szczególnie to, czego nie da się dogonić. Proponuję więc bujanie głową w chmurach w tych przepięknych kłębuszkach biało niebieskich. 
Gdzie znalazłam tą uroczą ławeczkę dla pani Marii? Będzie  o tym w jednym z kolejnych wpisów. 



środa, 7 czerwca 2017

Park Branitz w Cottbus - bogactwo detali



Wsłuchiwałam się w szum deszczu za oknem i oglądam zdjęcia sprzed kilku tygodni. „Wróciłam” do majowego Parku Branitz w Cottbus i przyglądam się drobiazgom uchwyconym obiektywem. Umykają one czasem, ale „Nikoś” jest niezawodny w łapaniu ulotnych wrażeń. Śmieję się, że aparat fotograficzny zwalnia tempo moich spacerów. Zmusza aby na chwilę przystanąć, zmienić obiektyw i przyjrzeć się dokładniej temu, co jest dookoła. 
W Parku Branitz znalazłam wiele pięknych detali, doskonale wkomponowanych w otoczenie. Zapatrzyłam się na zdobienia pałacu. Obeszłam go dookoła ciesząc oczy drobiazgami. Z sąsiednich budynków spoglądały na mnie dwie dzielne kobiety: jedna trzymała miecz i tarczę, a druga odciętą głowę. Czyżby to były Atena i Judyta? Niestety nie znalazłam żadnego opisu tych figur. W samym parku było wiele ciekawych elementów. Mijałam monumentalne piramidy, ale też niewielkie klomby z kwiatami, otoczone niebieską opaską przypominającą muszle lub liście palm. Był tam też kamienny stół. Siedząc przy nim można było trochę zdziwić się: Ooo! Widzę słonia! A po chwili zwątpienia, że coś dzieje się z umysłem, spokojnie przypomnieć sobie, no tak przecież tuż obok jest zoo. Gdybym jeszcze raz spacerował parkowymi alejkami, pewnie znalazłabym jeszcze dużo pięknych drobiazgów wartych tego, aby zatrzymać się przy nich na chwilę. Pewnie nie raz wrócę w to zachwycające miejsce położone całkiem niedaleko od Zielonej Góry.