piątek, 19 lipca 2019

Odra - piękna dama w niezwykłej stylizacji



"Tylko nie płyń tą rzeką"  śpiewa Adam Nowak. A ja dodam: nie daj się porwać nurtowi. Zostań na brzegu gdzie masz solidny grunt pod nogami. Możesz tam stać i podziwiać rzekę, z pozoru spokojną i leniwą. 
Niedawno przeżyłam niezwykłe spotkanie z Odrą. Patrzyłam na nią wieczorem, w Cigacicach. Była otulona białym szalem mgieł. W tym szalu chowały się nadbrzeżne krzewy i drzewa. Widziałam jak rzeka podkradała niebu różne barwy. Obsypała się lekkim różowym pudrem zachodzącego słońca. W innym miejscu podkradła kilka odcieni niebieskiego. Płynęła powoli, prawie niezauważalnie, jakby od niechcenia. Wyglądała wspaniale w tej stylizacji zaprojektowanej przez najlepszą stylistkę - naturę. Zachwyciła mnie ta dama. Pora  naszego spotkania była niezwykła, gdzieś słyszałam że jest nazywane zmierzchaniem. To wtedy dzień się kończy, a noc rozpoczyna i wszystko staje się niebieskie, później granatowe, a po chwili chowa się w mroku. Po tej krótkiej wizycie nad Odrą  pozostały  piękne zdjęcia i pewien niedosyt. Patrzę teraz na nie podziwiam i myślę że rzeka byłaby doskonałą modelką moich obrazków.





















czwartek, 11 lipca 2019

Stary most w Cigacicach



Mijałam niedawno most w Cigacicach. Cieszę się, że znalazłam chwilę, aby przejść po nim, z jednego brzegu Odry na drugi. Kto z Was pamięta czasy, kiedy autobusy musiały przejeżdżać przez most, bez pasażerów?  Zatrzymywały się, wszyscy wysiadali, przechodzili po moście na drugą stronę i wsiadali z powrotem do tego samego autobusu. Taka mała gimnastyka w podróży, gorzej, gdy padał deszcz albo było okropnie zimno. Patrzyłam teraz na ten piękny stalowy most i płynącą pod nim Odrę. Wspominałam odległe czasy pustych autobusów oraz całkiem niedawne spacery nad brzegiem… 
Uważnie przyglądałam się żelastwu, z którego został zrobiony most w Cigacicach. Podobają mi się takie stare nitowane konstrukcje. Na moim blogu wszystko bywa wielowymiarowe, dlatego zwykły drogowy most jest dla mnie czymś niezwykłym. Gdy patrzę na mosty zaczepione na dwóch brzegach rzeki, myślę, że są to przedziwne budowle utkane z naszych uczuć i myśli. Łączą one ludzi i ich sprawy. Sięgają dużo dalej niż na drugi brzeg. Czasem te „mosty” łączą coś w czasie i w odległej przestrzeni. To właśnie one sprawiają, że mogę kogoś nie widzieć przez wiele lat, ale pamiętam cały czas. I gdy się spotkamy, to jest tak jakbyśmy wczoraj rozmawiali. Myślałam, że te budowle są raczej niezniszczalne, z materiału co nigdy nie rdzewieje…
Słyszałam, że most w Cigacicach jest w kiepskiej kondycji, wymaga remontu. Z „ludzkimi mostami” niestety też bywa różnie. Dlatego trzeba dbać o to, co nas łączy. Inaczej niezwykły most popsuje się i stanie się ciężką kupą żelastwa.











czwartek, 27 czerwca 2019

Trzebiechów – kiedyś miasto, teraz wieś z pięknymi zabytkami


Bardzo lubię, gdy miejsca, które odwiedzam stopniowo ukazują swoje atrakcje. Jakby chciały przypomnieć: „powoli, spokojnie nie wszystko na raz, warto wrócić i popatrzeć jeszcze raz, może z innej strony”.
Moja kolejna, wizyta w Trzebiechowie przyniosła właśnie takie inne spojrzenie na tę miejscowość. Tym razem nie pobiegłam do pałacu, który niedawno opisywałam. Odkrywałam nowe zakamarki, bo wjechałam do wsi od strony Głuchowa. I zaraz znalazłam coś ciekawego.Murowane słupki, pozostałość bramy, zachęcały, aby wejść na stary cmentarz. Przyglądałam się starym nagrobkom, w głębi był grobowiec wymurowany z czerwonej cegły, pięknie porośnięty winobluszczem. Chciałam podejść bliżej i odczytać napisy na  płytach ale komary, małe złośliwe owady, potraktowały mnie jak wczesny obiad i zmusiły do wyjścia. Szkoda, że nie mogłam zostać chwilę dłużej i lepiej poczuć atmosferę tego miejsca, Wędrowałam dalej ulicą prowadzącą z kościoła do pałacu. Dotarłam do głównej ulicy. Kusiła jedna z  bocznych uliczek, ale tego dnia ważniejsze były budynki dawnego sanatorium. Mam nadzieję, że uda mi się zwiedzić mieszczący się tam Dom Pomocy Społecznej i zobaczyć secesyjny wystrój wnętrz zaprojektowany przez Henrego van de Velde. Tyle już o nim słyszałam. Teraz moją uwagę zwrócił mur. Patrzyłam z innej perspektywy niż podczas poprzedniej wizyty i pomyślałam – o jaka piękna falbanka, falbanka z dachówek. Od tej chwili cenny zabytek, z unikatowym wystrojem, stał się dla mnie Domem za Falbanką. Naprzeciw DPS - u był bardzo ciekawe budynki otaczające pałac. Zrobiłam kilka zdjęć ale czuję wielki niedosyt.  Wszystko to czeka na moją kolejną wizytę w Trzebiechowie.