piątek, 18 maja 2018

To co pozostało… Smutny Mostek na Dłubni


Właściwie to już nie mostek, ale tylko jego fragment. Zauważyłam go wczesną wiosną gdy jechałam z Zatonia do ronda Doroty Talleyrand. Prowadziła do niego aleja drzew. Niesamowite dla mnie jest to, że ponad 10 lat jeżdżę tą trasą, a mostek zobaczyłam dopiero niedawno! Na zdjęciach widać, że kiedyś zdobiły go jakieś detale, może kule. Wydaje się być bezużytecznym kawałkiem betonu, a znajomy oglądając moje zdjęcia stwierdził, że mostek jest „brzydki jak cholera”. Nie dostrzegam w nim brzydoty, ale jego wygląd wywołuje u mnie smutek, więc od razu nazwałam go Smutnym Mostkiem. Stał, a raczej prawie się przewracał, zapomniany przez wszystkich na skraju lasu. Mosty powinny mieć swoje nazwy – przynajmniej w Mojej przestrzeni. I powinny coś łączyć, a nie rozsypywać się! Smutny Mostek kilka dni mocno intrygował mnie i nie dawał spokoju. Szukałam informacji na jego temat, bo wiedziałam, że był stary. Zapytałam Jarosława Skorulskiego prezesa Stowarzyszenia Nasze Zatonie. Dowiedziałam się że: „Mostek nad strumieniem Dłubnia był jednym z elementów zatońskiego zwierzyńca, który założono w XIX wieku. Projekt budynków psiarni i świątyni dumania, które miały tu stanąć niestety nie doczekał się realizacji. Zostało zachowanych kilka reliktów po zwierzyńcu: meandryczny strumień z wysepkami, kilka mostków z granitowych ciosów, lekkie wzniesienie terenu gdzie prawdopodobnie miała stanąć świątynia dumania wsparta na kolumnach, głaz z przygotowanym miejscem na tablicę i ów mostek, który ozdobiony był kamionkowymi elementami. Niestety mimo wniosku do konserwatora i badań Narodowego Instytutu Dziedzictwa nie udało nam się (Stowarzyszeniu Nasze Zatonie) wpisać tego terenu do rejestru zabytków”.
Już zaintrygowały mnie te mostki z granitowych ciosów, głaz i na dodatek wysepki. Muszę kiedyś poszukać tych elementów projektowanego przed laty zwierzyńca.
Ale czy uda się zachować to, co pozostało z zabytkowego mostku na Dłubni? Teren ten należy do Nadleśnictwa Przytok. Może ktoś z Czytelników tego bloga ma jakiś pomysł?










Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza