
Znalazłam ławeczkę niezwykłą, chociaż jedną z wielu postawionych w Parku Tysiąclecia w Zielonej Górze. Ostatnio
oglądałam ten park w różnych porach roku. Jest pięknym zakątkiem w centrum miasta. Gwar samochodów tutaj cichnie i słychać szum wiatru w koronach drzew i ptaki.
Ciekawskie wiewiórki dyskretnie przyglądają się spacerującym i skaczą po
gałęziach. Wędrując podziwiałam piękne drzewa. Kilka zwróciło moją uwagę, niedługo zaproszę je na mój blog. Teraz jesienią cieszyłam się jeszcze
jedną parkową atrakcją. Mogłam do woli wsłuchiwać się w szeleszczące pod nogami liście. Kiedyś był to Cmentarz Zielonego Krzyża.
Szkoda, że stare nagrobki nie przetrwały do naszych czasów. Gdzieś wyczytałam, że uznawano go za jeden z ładniejszych na Ziemiach Zachodnich (jeżeli tak można pisać o
miejscach pochówku). Pamiętam o tym wędrując alejkami. Jesienią spacer po parku jest jeszcze bardziej refleksyjny. Przeminęły
pokolenia, zmieniły się czasy. Przemijanie dotyka też nas, w naszym codziennym
życiu. Coś się kończy, zmienia się, ktoś bliski odchodzi. Tak niedawno spacerowaliśmy razem alejką, a
teraz już Ciebie nie ma. Smutek przysiadł na jednej z parkowych ławeczek.
Postawił dwa kubeczki i zaprasza. Wypiję herbatkę ze Smutkiem i pójdę dalej
podziwiać piękny park. Pozdrowię drzewo zapięte paskiem i to malutkie, które dzielnie wyrosło w starszym. Wygląda jak kangurek, który wystawił głowę z torby swojej mamy.