sobota, 23 czerwca 2018

Złamane drzewo o wielkiej sile życia



Nie spodziewałam się, że niedługi niedzielny spacer może być aż tak zachwycający. Zabrałam kije i wybrałam się do lasu, zdecydowałam się na dłuższą trasę. Szybko dotarłam do  potoku Pustelnik, oj zrobił się chudziutki w te gorące dni. Niedaleko słychać było dziwne skrzeczenie jakby wołanie. Zdziwiłam się. Wołanie było coraz bliżej, a po chwili zmieniło się w znajome krakanie. To kruk. Siedział na drzewie nad źródłami Pustelnika i wydawał z siebie przedziwne dźwięki. Dlaczego właśnie tam przysiadł i co ogłaszał całej okolicy? Może powinnam sprawdzić czy pod jego drzewem nie leżał jakiś zaczarowany kamień?  Wędrowało mi się wspaniale Kije Samobije gnały do przodu. Postanowiłam utrudnić drogę i poszłam trochę dookoła, a na dodatek pod górkę aby odwiedzić Samotnego Buka. Stał dumnie pośród innych drzew. Już miałam odchodzić z tego miejsca i sięgnęłam po kije i oniemiałam. Tuż przy mojej nodze był złamany młodziutki dąb. Bardzo dzielnie walczył o swoje życie wypuszczając wszędzie pędy. Pięły się ku górze, z przewróconego pnia, jakby chciały stać się w przyszłości osobnymi drzewkami. Wzruszyło mnie to drzewo niepozorne maleństwo o wielkiej sile życia. Mam więc w lesie kolejnego znajomego, którego będę mogła odwiedzać podczas spacerów z kijami.













Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza