niedziela, 5 stycznia 2020

Zapach ołówków


Otworzyłam pudełko i poczułam zapach nowiutkich ołówków. Było to niezwykłe doświadczenie, które natychmiast przeniosło mnie w czasie, do początków mojego rysowania. Miałam wtedy podobny zestaw, skrzętnie zbieranych ołówków, różnej twardości. Pamiętam, że ich zapach wypełniał pokój za każdym razem, gdy otwierałam magiczne szare pudełko po czeskich kredkach. Zachowałam je do dziś.
Ołówki
To powrót do początków, do tego, co odkryłam w sobie wiele lat temu i drzemało trochę uśpione budząc się na chwilę, co jakiś czas. Ołówki to delikatna kreska, dokładność i spokój, to moje drzewa.
Akwarela
Ćwiczę ją od jakiegoś czasu mniej lub bardziej zawzięcie. Podoba mi się jej delikatność, ulotność. Jest jak mgiełka, powiew wiatru, domyślna i czasem niedopowiedziana. Mam jeszcze mało wprawy i czasem, gdy biorę pędzel do ręki to na papierze dzieje coś zupełnie dla mnie nieprzewidzianego. Akwarela to przeciwieństwo mojego poukładania. Jeszcze tak nie umiem.
Farby olejne
Wprowadzą nowe zapachy do mojego malowania. Pozostawią konkretny ślad na płótnie. One są bardziej przewidywalne i poukładane. Wyraziste.
Pastele suche
To cała gama barw i mnóstwo możliwość mieszania ich ze sobą. Ciekawa jestem, co z tego wyniknie. Barwy są takie spontaniczne, a ja nie.
Mam dużo marzeń i planów na ten zaczynający się rok.















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza