czwartek, 11 października 2018

Spacer nad Izerę przy granicznym mostku



Jest to jedna z obowiązkowych wycieczek podczas każdego urlopu w Górach Izerskich. Idę nad mostek, bo muszę zobaczyć, jaka jest moja ulubienica. Czy płynie spokojnie i leniwie, czy coś ją wzburzyło i z wielką energią przepływa pomiędzy kamieniami?  Przyglądam się też Jizerce, która wpływa do Izery przy granicznym mostku. Ten mostek jest dla mnie miejscem magicznym, łączy Dwie łąki, opisane w mojej książce. I tak po prostu umożliwia wszystkim turystom wędrowanie, bez żadnych ograniczeń, po polskiej i czeskiej części Gór Izerskich.
Dziesiątki razy szłam albo jechałam rowerem do tego pięknego miejsca. Co mogę napisać o drodze, którą przemierzałam tyle razy? Jak to u mnie zwykle bywa zachęcam, aby wracać w na te same szlaki, chociaż zna się prawie każdy kamień. Warto przyglądać się detalom i różnym drobiazgom. Za każdym razem można odkryć coś nowego. Zauważyliście, że od kilku lat św. Jan Nepomucen ma sakiewkę z huby? Czy oglądaliście piecyk w korytarzu Stacji Turystycznej Orle? To żelastwo wielkiej urody. Podziwialiście może korzenie po drodze do Granicznika? Układają się w niezwykłe kompozycje. Przystanęliście przy jednej z kładek? Jej belki tworzą ciekawe wzory. Jeżeli  przegapiliście te i wiele innych „atrakcji”  to jest po co wracać w Góry Izerskie i nie tylko. Bo taka jest właśnie przestrzeń, ta "moja" i każdego z Was. Pozwala  powoli i stopniowo odkrywać się.   























Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza